Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
A gdy się wszczęły koło niej orszaku gwary i okrzyki ludu, patrzała przed się jak nie w porę ocknięta: tak dziwnie obce zdało jej się wszystko naokół: i ten plac przed kościołem, i ten lud pokrzykliwy, i ten zamek na górze widny. Kędyż to śpieszyć kazała i wieść się dworakom? W komnat swoich pustkę smętną, gdzie tłuką się marami wszystkich grzechów i zbrodni przypomnienia? Czy tak jej się niesamowicie wydało, że skinęła oto, by pochodem królewskim ruszyć poza wszystkie grzechów chwile i życia mknienie - wyżej - dalej - w złoty błękit wieczności...
Pod to zapatrzenie się malarza, jak gdyby łódź chwili ochynęła się w morze czasu.
"Mej urody czasom stanie - jak kościoła!"
Nad miastem wyświetlały się jeszcze wieże, a wielce strome dachy martwym już odblaskiem, niby pyłem ceglastym, wypełniały rynek i ulice. Oczom nikli ludzie o tej porze, twarzy nabierały mury: w powietrzu zmierzchowym stały teraz, każdym załomem i granią srodze wyraziste ni to w zmarszczkach sędziwego wieku. Kędy spojrzysz: kadłuby murów, surowe kraty okien, wykusze ciężkie na rogach, dachów połamane piachy i te warownie gołe, bez blanków nawet - surowo, jakby na mieszczan chamską pogrozę, wypiętrzone wieżyska.