lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


W ciszę komą, jaką to wystąpienie posiało, wtrącił tylko linochód słowo smętne o sobie: "Całe życie wyzywajże tu, człeku, mężnie śmierć i diabła w sztuce swojej - i oto co ci na koniec zadadzą!"

Choć markotnik i zawsze zatroskan o duszę, chłop był głuchego uporu. Wiedziano - że gdy taki upór swój ruszy, do ostatniego tchu dostoi: cel drugiej wieży nad przepaścią nauczył go snadź w życiu tej woli. Widać to było i teraz po tej zawziętości, z jaką znaleziony gdzieś grot nabija tulejką na żerdź swych popisów, sposobiąc do swej blaszkowej zbroi rycerza na linie i włócznię wielką jak topola.

Po czym ustawił się u drugiego boku tamtego zbroiska, pawęży i miecza.

Płatnerz, któremu roiły się wciąż po głowie żywe spiże ku ozdobie kościoła, zapatrzy się w te trzy dziwne postaci podświetlone łuną i zamruczy w brodę jeszcze dziwniej:

Fides!- Spes! - Caritas!

Żaki tymczasem zapomniały już całkiem o obrazie. Radzą, zmawiają się i buntują wzajem: choć nie pora już ku temu, wiecują zażarcie. Rycerz, któremu po wystąpieniu tamtych dwóch igrców odmieniły się snadź myśli, czeka spokojnie, aż się żaki wykrzyczą. Ułowiwszy chwilę ciszy, dłoń wznosi i uśmiecha się ku nim - tak że zaszemrzą wraz kłótliwce wszyscy: