Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Dziwi się pani w duchu, że mnich jest tak zakamieniały, iż mimo tego nawet nie spojrzał jej jeszcze w twarz. Więc zgubi strzemię i "popraw, braciszku, popraw! - woła - bo się osunę z siodła". Jęły ręce mnicha opływać on kształt z oddali, nie śmiejąc dotknąć ni tę ptaszynę, gdy sfrunie z gniazda. I tak, troskę świadcząc rąk dewocją, pomocy zaniechał; nóżka sama trafić w strzemię musiała. I już się dawno na nim oparła, gdy przypadły do niej wreszcie ręce nieskore, a za rękoma i usta mnicha. Nie broniła pani, choć się nieco zdumiewa temu zaszlochaniu, które wstrząsa wciąż klęczącym.
"A teraz - cofa pani łagodnie nóżkę, by nie całował bez końca - a teraz, powiadaj mi wszystko, co wiesz o rycerzu."
Ruszyły się wreszcie słowa w zaciśniętym gardle mnicha:
Królowo, niewiele ja wiem. To jedno powiedzieć ci mogę, choć ciałem przypłaci, duszą żyć będzie rycerz wiecznie! Bowiem ja wziąłem na się jego grzech śmiertelny."
Ty?!..."
Aż się stupotał i sparskał pod nią biały rumak królewski.
"Ty?!..." - spojrzy nań z żałośliwą pogardą.