Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Radość zapłonęła w maleńkich oczkach – Bosman Żorż powiedziała łagodząc swój kontralt:
– Nie trzeba zazdrościć, towarzysze. Są tylko dwadzieścia dwie wille i raptem siedem w budowie, a w Massolicie jest nas trzy tysiące.
– Trzy tysiące stu jedenastu – wtrącił ktoś z kąta.
– No, widzicie – ciągnęła Bosman. – Więc cóż począć? To zrozumiałe, że przyznano wille najbardziej utalentowanym...
– Generalicja! – z otwartą przyłbicą ruszył do boju Głuchariow, scenarzysta. Bieskudnikow udał, że ziewa, i wyszedł z pokoju.
– Sam w pięciu pokojach w Pieriełyginie – powiedział po jego wyjściu Głuchariow.
– Laurowicz w pojedynką zajmuje sześć – zawrzasnął Deniskin – i w jadalni ma dębową boazerię!
– E, teraz nie o to chodzi – zahuczał Ababkow – tylko o to, że jest wpół do dwunastej.
Wszczął się tumult, dojrzewało coś w rodzaju buntu. Zaczęli telefonować do znienawidzonego Pieriełygina, ale dodzwonili się do innej wilii, do Laurowicza, dowiedzieli się, że Laurowicz poszedł nad rzekę i to ich zupełnie wyprowadziło z równowagi. Zadzwonili na chybił trafił do komisji literatury pięknej, na wewnętrzny dziewięćset trzydzieści, i, oczywiście, nikogo tam nie zastali.