lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Za przykładem członków Massolitu nikt nie mówił “Dom Gribojedowa”, wszyscy natomiast mówili po prostu “Gribojedow”: “Przesiedziałem wczoraj dwie godziny u Gribojedowa”. – “No i co?” – “Załatwiłem sobie Jałtę na miesiąc”. – “Brawo!” Albo: “Idź z tym do Berlioza, on dziś od czwartej do piątej przyjmuje u Gribojedowa”... I tak dalej w tym rodzaju.
Massolit rozlokował się w Gribojedowie tak, że trudno sobie wyobrazić, jak by to można było zrobić lepiej i wygodniej. Każdy wchodzący do Gribojedowa po niewoli zapoznawał się przede wszystkim z komunikatami najprzeróżniejszych klubów sportowych, a także z grupowymi oraz indywidualnymi zdjęciami członków Massolitu, którymi (zdjęciami, nie członkami) obwieszone były ściany klatki schodowej prowadzącej na pierwsze piętro.
Na drzwiach najbliższego pokoju na piętrze widniał wielki napis: “Sekcja wędkarsko–urlopowa”, a obok umieszczono podobiznę złapanego na wędkę karasia.
Na drzwiach pokoju numer dwa napisano coś, co nie było tak zupełnie zrozumiałe: “Jednodniowe delegacje twórcze. Proszę się zwracać do M. Podłożnej”.