Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
– Po co to panu? – zapytał urzędnik w okienku.
Buchalter zdumiał się.
– Chcę wpłacić pieniądze. Jestem z Varietes.
– Chwileczkę – odparł urzędnik i błyskawicznie zastawił siatką otwór w szybie.
“Dziwne!”... – pomyślał księgowy. Miał powody do zdziwienia. Coś takiego spotykało go po raz pierwszy w życiu. Każdy wie, jak trudno jest podjąć pieniądze, wtedy zawsze mogą się wyłonić jakieś trudności. Ale księgowemu w jego trzydziestoletniej praktyce ani razu nie zdarzyło się jeszcze, żeby ktoś, wszystko jedno czy to osoba prywatna, czy prawna, stwarzał kłopoty, kiedy mu się daje pieniądze.
Ale siateczka odsunęła się wreszcie i buchalter znowu przywarł do okienka.
– Dużo pan tego ma? – zapytał urzędnik.
– Dwadzieścia jeden tysięcy siedemset jedenaście rubli.
– Ho–ho! – Nie wiedzieć czemu ironicznie odparł urzędnik i podał księgowemu zielony arkusik.
Buchalter wprawnie wypełnił dobrze sobie znany blankiet i zaczął rozwiązywać sznurek na paczce.
Kiedy rozpakował swój bagaż, pociemniało mu w oczach, zaskowyczał boleśnie.
Zawirowały mu przed oczyma zagraniczne banknoty – były tam paczki kanadyjskich dolarów, angielskich funtów szterlingów, holenderskich guldenów, łotewskich łatów, koron estońskich...
– To jeden z tych sztukmistrzów z Varietes! – rozległ się nad oniemiałym księgowym groźny glos. I Wasilij Stiepanowicz natychmiast został aresztowany.