Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Na pergaminie owym było już zapisane:
“Minuty płyną i ja, Mateusz Lewita, jestem na Nagiej Górze, a śmierć nie nadchodzi!”
Potem:
“Słońce schyla się ku zachodowi, a śmierć nie nadchodzi!”
Teraz Mateusz Lewita bez nadziei napisał ostrą trzcinką co następuje:
“Boże, czemuś obrócił na niego twój gniew?! Ześlij mu śmierć.”
Zapisawszy to załkał bez łez i znowu rozdrapał paznokciami pierś.
Powodem rozpaczy Lewity była ta straszliwa kieska, która spotkała Jeszuę i jego samego, a także ów niewybaczalny błąd, który on, Mateusz Lewita, jak mniemał, popełnił. Przedwczoraj rano Jeszua i Lewita byli w Bettagium pod Jeruszalaim, gdzie gościli u pewnego ogrodnika, któremu nadzwyczaj się spodobały proroctwa Jeszui. Cały ranek obaj goście przepracowali w ogrodzie, pomagając gospodarzowi, a pod wieczór, kiedy się ochłodzi, zamierzali iść do Jeruszalaim. Ale Jeszua, z niewiadomej przyczyny, zaczął się śpieszyć, powiedział, że ma w mieście pilną sprawę do załatwienia, i około południa odszedł samotnie. Na tym to właśnie polegał pierwszy błąd Mateusza Lewity. Czemu, och, czemu puścił go samego!