lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

– Na milicję, oczywiście – odpowiedział Iwan już mniej stanowczo, nieco zmieszany spojrzeniem profesora.
– Prosto stąd?
– Mhm...
– Nie wstąpi pan po drodze do swojego mieszkania? – szybko zapytał Strawiński.
– Przecież szkoda czasu! Ja będę sobie jeździł po mieszkaniach, a on tymczasem da nogę!
– Tak. A co pan przede wszystkim powie na milicji?
– Powiem o Poncjuszu Piłacie – odparł Iwan, a jego oczy zasnuła mroczna mgiełka.
– No, tak, wyśmienicie! – wykrzyknął pokonany Strawiński, zwrócił się do brodacza i polecił: – Fiodorze Wasiliewiczu, proszę, wypiszcie, z łaski swojej, obywatela Bezdomnego z kliniki. Ale tego pokoju proszę nie zwalniać, bielizny pościelowej można nie zmieniać. Za dwie godziny obywatel Bezdomny będzie tu znowu. No, cóż – zwrócił się do poety – nie będę panu życzył powodzenia, bo nie wierzę, żeby się panu powiodło. Do rychłego zobaczenia! – I wstał, a jego świta poruszyła się również.
– Dlaczego miałbym trafić tu znowu? – z niepokojem zapytał Iwan.
Strawiński jak gdyby tylko czekał na to pytanie, od razu usiadł znowu i zaczął mówić: