Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
– Wyśmienicie! – powiedział zwracając komuś arkusz, po czym zwrócił się do Iwana:
– Pan jest poetą?
– Jestem poetą – posępnie odparł Iwan i po raz pierwszy w życiu poczuł nagle jakiś niewytłumaczalny wstręt do poezji, a jego własne wiersze, o których zaraz pomyślał, z niewiadomych powodów wydały mu się czymś niesympatycznym.
Zmarszczył czoło i z kolei zapytał Strawińskiego:
– Pan jest profesorem?
Na co Strawiński z uprzedzającą grzecznością skłonił głowę.
– Pan tu jest najważniejszy? – ciągnął Iwan. W odpowiedzi Strawiński znowu skłonił głowę.
– Chciałbym z panem pomówić – powiedział znacząco Iwan Nikołajewicz.
– Po to właśnie przyszedłem – odparł Strawiński.
– Chodzi o to – zaczął Iwan czując, że wybiła jego godzina – że zrobili ze mnie wariata i nikt nie chce słuchać tego, co mówię!...
– O, przeciwnie, wysłuchamy pana z wielką uwagą – poważnie, uspokajająco powiedział Strawiński. – I w żadnym razie nie pozwolimy robić z pana wariata.
– To niech pan słucha: wczoraj wieczorem na Patriarszych Prudach spotkałem jakąś tajemniczą osobistość, jakiegoś chyba cudzoziemca, który z góry wiedział, że Berlioz zginie, i widywał osobiście Poncjusza Piłata.