Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Światło w sypialni, i tak słabe, zaczęło do reszty przygasać w oczach Stiopy. “A więc tak właśnie zaczyna się obłęd...” – pomyślał i złapał się za futrynę.
– Jak widzę, jest pan nieco zdziwiony, najdroższy dyrektorze? – zapytał Woland szczękającego zębami Stiopę. – A tymczasem nie ma się czemu dziwić. To po prostu moja świta.
Kocur akurat wypił wódkę i dłoń Stiopy zsunęła się po futrynie.
– A dla mojej świty potrzebne mi jest miejsce – mówił dalej Woland – tak że o kogoś z nas jest w tym mieszkaniu za dużo. Wydaje mi się, że tym kimś jest właśnie pan.
– Oni, oni! – koźlim głosem zabeczał długi kraciasty, używając w stosunku do Stiopy liczby mnogiej. – W ogóle oni w ostatnim czasie paskudnie się świnią. Piją, wykorzystując swoje stanowisko śpią z kobietami, ni cholery nie robią, zresztą nawet nie mogą nic robić, bo nie mają zielonego pojęcia o tym, czym się zajmują! Mydlą tylko oczy zwierzchnikom!
– Służbowym samochodem rozjeżdża bez skrupułów! – naskarżył zagryzając grzybkiem kot.