Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
– Nie – odpowiedział z westchnieniem Riuchin – widziałem go wczoraj i dzisiaj rano... Był zupełnie zdrów.
– A dlaczego w kalesonach? Zabrano go z łóżka?
– Panie doktorze, on w takim stanie przyszedł do restauracji...
– Tak, tak – powiedział ogromnie zadowolony lekarz – a siniaki? Bił się z kimś?
– Spadł z ogrodzenia, a potem w restauracji uderzył jednego kolegę... i jeszcze parę osób...
– Tak, tak – powiedział doktor, odwrócił się do Iwana i dodał: – Dzień dobry!
– Serwus, draniu! – głośno, z nienawiścią odpowiedział Iwan.
Riuchin zmieszał się do tego stopnia, że nie ośmielił się nawet podnieść oczu na uprzejmego lekarza. Ale tamten ani trochę się nie obraził, tylko wprawnym ruchem zdjął okulary, rozchylił fartuch, włożył je do tylnej kieszeni spodni, a następnie zapytał Iwana:
– Ile pan ma lat?
– Idźcież wy wreszcie do wszystkich diabłów! – ordynarnie wrzasnął Iwan i odwrócił się.
– Czemu pan się złości? Czy powiedziałem coś niegrzecznego?
– Mam dwadzieścia trzy lata – powiedział ze wzburzeniem Iwan – i złożę na was wszystkich zażalenie. A już zwłaszcza na ciebie, ty gnido! – Riuchinem zajął się oddzielnie.