Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Gniew, Bogini, opiewaj Achilla, syna Peleusa, zgubę niosący i klęski nieprzeliczone Achajom, co do Hadesu tak wiele dusz bohaterów potężnych strącił, a ciała ich wydał na pastwę sępom drapieżnym...
Wszyscy bogowie i ludzie, walczący z wozów wojennych, całą noc spali. Dzeus tylko snu kojącego nie zaznał,ale rozważał w swym sercu, jak by obdarzyć Achilla sławą, a wielu Achajów wygubić na ich okrętach...
Więc gdy już wojska w ordynku wokół swych wodzów stanęły, z krzykiem ruszyli Trojanie, z pogware głośnym jak ptaki - z takim klangorem podniebnym lecą odlotne żurawie, co uciekając przed zimą i od nawałnic śnieżystych...
Miejsca zająwszy w krąg Dzeusa, bogowie się zgromadzili w złotej komnacie na ucztę. Wśród bogów Hebe dostojna nektar rozlewa
Pallas Atena tymczasem Diomeda, syna Tydeusa, siłą i męstwem natchnęła, aby pomiędzy wszystkimi w krąg Argiwami zajaśniał i sławę zyskał szlachetną. Rozpłomieniła hełm jego i tarczę blaskiem pożogi...
Tak więc Achajów i Trojan bój opuścili bogowie. Walka w tej stronie, to w tamtej wre na równinie bez przerwy, włócznie zwracają się jednych przeciwko drugim spiżowe między bystrymi nurtami Ksantosu i Simoisu...
Tak powiedział i bramę przekroczył Hektor przesławny wraz z Aleksandrem, swym bratem. Bo obaj pragnęli w duszy, jeden i drugi, na nowo stanąć do bitwy i walczyć. Jak bogowie, co dają żeglarzom stęsknionym w podróży...
W szacie o barwie szafranu spłynęła Eos na ziemię, kiedy Dzeus gromem władnący bogów zawezwał na radę. Szczyt więc najwyższy zajęli Olimpu o wielu wierzchołkach. Pierwszy się do nich Dzeus ozwał, a inni w skupieniu słuchali...
Tak na baczności się mieli Trojanie. Tymczasem Achajów popłoch niezmierny ogarnął, druh ścinającej krew trwogi. Nie do zniesienia ból przejął tych nawet najwaleczniejszych. Niby dwa wiatry, co wzburzą toń morza w ryby obfitą...
Wszyscy przy swoich okrętach wodzowie wojsk wszechachajskich całą noc spali objęci snem serca uciszającym, tylko jedyny Atryda, nad wodze wódz Agamemnon, wielu myślami wzburzony snu kojącego nie zaznał...
Eos świetlista, przy sławnym Titonie spoczywająca, z łoża powstała, by światło nieść ludziom i nieśmiertelnym. Wtedy Dzeus straszną Erydę do lotnych okrętów Achajów posłał, dzierżącą w swej dłoni potężnej godła wojenne...
Tak więc w namiocie waleczny Menojtijosa syn leczył Eurypyla rannego. Tymczasem tamci walczyli tłumem ogromnym - Argiwi oraz Trojanie. Lecz dłużej rów nie miał bronić Danajów ani ten mur, który wznieśli...
Kiedy Dzeus w końcu Hektora i Trojan do lotnych okrętów przywiódł, zostawił ich w miejscu na trudy wojenne i znoje bez odpoczynku. Sam swoje oczy skierował świetliste w stronę krainy walecznych Traków, co końmi władają...
Wrzawa uwagi Nestora nie uszła, choć ciemne pił wino, do Asklepiady więc w takie odezwał się słowa skrzydlate: "Spójrz, Machaonie mój boski, jak rozwijają się sprawy - głośny zgiełk młodzi kwitnącej wciąż wzrasta przy naszych okrętach...
Kiedy w popłochu Trojanie przebyli rów i ostrokół, pędząc i ginąc gromadnie z rąk ścigających Achajów, i zatrzymali się wreszcie w pobliżu swoich rydwanów bladzi, drżąc z trwogi, w tej chwili na szczycie Idy wysokiej...
Tak więc walczono dokoła o pięknych burtach okrętu. Zbliżył się do Achilla, pasterza narodów, Patroklos
Spostrzegł syn Atreusowy, kochanek Aresa, Menelaj, że Patroklosa Trojanie zabili wśród bitwy okrutnej. W pierwsze więc wkroczył szeregi w błyszczący spiż uzbrojony i tak obiegał w krąg niego troskliwie, jak matka obiega...
Podczas gdy tamci walczyli jak płomień pożogi niszczącej, do Achillesa o szybkich stopach pośpieszał Antiloch z wieścią żałobną. Ten siedział sam obok lotnych okrętów - w serca głębinie rozważał to, co się już dokonało...
W szacie złocistej jak szafran Jutrzenka z fal Okeana wzeszła, blask niosąc promienny dla nieśmiertelnych i ludzi, gdy przy okrętach z darami od boga stanęła Tetyda. Syna miłego znalazła obok Patrokla. W objęciu...
Więc przy okrętach o rufach wygiętych wkładali swe zbroje, synu Peleusa, w krąg ciebie niesyci wciąż walki Achaje, z drugiej zaś strony Trojanie na miejscu wyniosłym równiny. Wtedy ze szczytu Olimpu sfałdowanego wzgórzami...
Gdy już do brodu na rzece o pięknych nurtach dopadli - był to Ksant wirem skłębiony, Dzeus nieśmiertelny go zrodził - wtedy Achilles szeregi ich przerwał i jednych równiną pędził ku miastu tą drogą, którą w popłochu Achaje...
Więc gdy wtargnęli do miasta strwożeni jak młode jelenie, pot ochładzają i piją, ażeby pragnienie ukoić, wsparci o blanki ozdobne na murach. Tymczasem Achaje bliżej pod mury podeszli z tarczami wspartymi na barkach...
Taki więc w mieście trwał lament. W tym samym czasie Achaje gdy do okrętów i brzegu nad Hellespontem przybyli, porozpraszali się wszyscy, każdy do swego okrętu. Lecz Myrmidonom Achilles rozchodzić się nie pozwolił...
Już zakończono igrzyska i między lotne okręty porozchodziły się tłumy