Pieśń III
Więc gdy już wojska w ordynku wokół swych wodzów stanęły, z krzykiem ruszyli Trojanie, z pogware głośnym jak ptaki - z takim klangorem podniebnym lecą odlotne żurawie, co uciekając przed zimą i od nawałnic śnieżystych...
Więc gdy już wojska w ordynku wokół swych wodzów stanęły,
z krzykiem ruszyli Trojanie, z pogwarem głośnym jak ptaki -
z takim klangorem podniebnym lecą odlotne żurawie,
co uciekając przed zimą i od nawałnic śnieżystych,
5 z krzykiem ogromnym wędrują nad bystry prąd Okeanu,
zły los i krwawą zagładę ludowi niosąc Pigmejów,
wczesnym świtaniem zjawione jak wróżba wojny złowrogiej.
Gniewem dyszący, w milczeniu, szli naprzód mężni Achaje,
duchem niezłomnym gotowi wspomagać siebie wzajemnie.
10 Jako mgła, którą gór szczyty osnuje wiatr południowy,
zła dla pasterza trzód, ale złodziejom milsza od nocy,
gdy wytężone spojrzenie na rzut kamienia nie sięga -
taki do góry wzlatywał kurzawy tuman skłębiony
spod nóg idących, bo z wielkim pośpiechem szli przez równinę.
15 Wreszcie zbliżyli się, idąc wciąż naprzód, jedni do drugich.
Przed Trojanami do bogów podobny szedł Aleksander,
skórą lamparta okryty, z wygiętym łukiem na barkach,
z mieczem i dwiema włóczniami o lśniących grotach spiżowych.
Tymi włóczniami potrząsał i najdzielniejszych Argiwów