Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
– Nie widziałem, ale małżonka tego tu pana wydała mi te tu pańskie buty... To znaczy, zamiast
moich.
– A więc jakie pan ma prawo, łaskawy panie, twierdzić coś podobnego? Nie mówię już o
sobie, ale pan obraża kobietę, i to jeszcze w obecności jej męża!
Za kulisami powstało straszliwe zamieszanie. Król Bobesz, obrażony mąż, zrobił się nagle
purpurowy i z całej siły rąbnął pięścią w stół tak, że w sąsiedniej garderobie dwie aktorki zemdlały.
– I ty w to wierzysz? – wołał Sinobrody. – Wierzysz temu łajdakowi? O–o! Chcesz, to zabiję
go jak psa! Chcesz? Befsztyk z niego zrobię! Na proch go zetrę!
I wszyscy, którzy tego wieczoru przechadzali się w miejskim parku koło Letniego Teatru,
opowiadają teraz, że widzieli, jak przed czwartym aktem główną aleją od strony teatru uciekał
bosy człowiek o żółtej twarzy, z przerażeniem w oczach. Gonił go człowiek w stroju Sinobrodego
z rewolwerem w ręku. Co się dalej stało – nikt nie widział.
Wiadomo tylko, że Murkin, po zawarciu znajomości z Blistanowem, dwa tygodnie leżał
chory i do słów: „jestem człowiek schorowany, reumatyczny”, zaczął dodawać: „byłem ranny”...
Przełożyli Janina i Jan Brzechwowie