Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
szpiku kości... Młody, zdrowy, przystojny, a chce grać jakiegoś tam Swistulkina albo Piszczałoczkina,
żeby tylko co łatwiejsze, żeby się przypodobać galerii, nawet nie marzą o tym,
żeby zabrać się do ról klasycznych. A za naszych czasów, bracie, Hamleta grał każdy aktor...
Przypominam sobie, jak to w Smoleńsku nieboszczyk sufler Waśka z powodu choroby aktora
wystąpił w roli kardynała Richelieu... Myśmy poważnie sztukę traktowali, nie tak jak dzisiaj...
Pracowaliśmy... Bywało, w święta rankiem króla Leara odstawiasz, a wieczorem Coverleya
odbębnisz i to tak, że teatr aż trzeszczy od oklasków.
– Nie, ale przecie i teraz trafiają się dobrzy aktorzy. Na przykład w Moskwie u Korsza,
Dawydow – paluszki lizać! Widziałeś? Gigant! Ko–kolos!
– Pss... Zresztą, niczego sobie... niezgorszy aktor... Tylko, bracie, szlifu nie ma, szkoły... A
dać by go dobremu antreprenerowi, wyuczyć go, jak należy – uch, jakiż by wyszedł aktor! A
teraz bezbarwny... ni to, ni owo... Nawet zdaje mi się, że nie ma talentu. Ta–ak, roz–rozdmuchali,
przesada. P–nie starszy! Daj no tu dwa kieliszki czystej! Żywo!