Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
mianowicie natarł sobie nagniotek.
Wieczorem znalazł się w teatrze. Grano Sinobrodego. Dopiero przed ostatnim aktem, a i to
dzięki protekcji znajomego flecisty, wpuszczono go za kulisy. Kiedy wszedł do męskiej garderoby,
zastał tam całą męską obsadę. Jedni się przebierali, inni charakteryzowali, jeszcze inni
palili papierosy. Sinobrody rozmawiał z królem Bobeszem i pokazywał mu rewolwer.
– Kup! – mówił Sinobrody. – W Kursku dałem za niego okazyjnie osiem, a tobie odstąpię
za sześć... Znakomicie bije!
– Ostrożnie... Przecież jest nabity!
– Czy mógłbym się widzieć z panem Blistanowem? – zapytał stroiciel.
– Jestem! – odwrócił się do niego Sinobrody. – Czego pan sobie życzy?
– Najmocniej przepraszam, że ośmielam się szanownego pana niepokoić – zaczął stroiciel
błagalnym głosem – ale, niech mi pan wierzy, jestem człowiek schorowany, reumatyczny.
Lekarze kazali mi ciepło trzymać nogi...
– A więc, czego właściwie pan sobie życzy?
– Widzi pan... – ciągnął stroiciel zwracając się do Sinobrodego. – Tego... dzisiejszej nocy