Rozdział XIX ŚMIERĆ AKTORA
Szlachetny ojciec, prostak Szczypcow, wysoki, zwalisty starzec, sławny nie tyle z talentów aktorskich, ile z niezwykłej siły fizycznej, w czasie spektaklu pokłócił się na amen z antreprenerem i w punkcie kulminacyjnym kłótni poczuł nagle, jakby mu się coś w piersi oberwało. Antreprener Żukow zazwyczaj w czasie każdej gorętszej sprzeczki dostawał histerycznego...
Szlachetny ojciec, prostak Szczypcow, wysoki, zwalisty starzec, sławny nie tyle z talentów
aktorskich, ile z niezwykłej siły fizycznej, w czasie spektaklu pokłócił się na amen z antreprenerem
i w punkcie kulminacyjnym kłótni poczuł nagle, jakby mu się coś w piersi oberwało.
Antreprener Żukow zazwyczaj w czasie każdej gorętszej sprzeczki dostawał histerycznego
śmiechu i wpadał w omdlenie, ale tym razem Szczypcow nie chciał czekać na to zakończenie
i pośpieszył do domu. Kłótnia i przykre wrażenie, że mu się w piersi coś oberwało, tak go
zdenerwowały, że wychodząc z teatru zapomniał zmyć z twarzy szminkę – zerwał tylko brodę.
Po powrocie do numeru Szczypcow długo chodził z kąta w kąt, potem siadł na łóżku, podparł
głowę pięściami i wpadł w zadumę. Nie poruszając się i nie wymówiwszy ani słowa
przesiedział w ten sposób do drugiej godziny dnia następnego, kiedy do pokoju jego wszedł
komik Sigajew.
– Czemuż to, Błaźnie Iwanowiczu, nie przyszedłeś na próbę? – rzucił się na niego komik,
opanowując zadyszkę i napełniając pokój zapachem alkoholu. – Gdzie byłeś?