Rozdział III KOMIK
Komik Iwan Akimowicz Worobiow–Sokołow wsunął ręce w kieszenie szerokich spodni, odwrócił się i wlepił leniwe oczy w okno z naprzeciwka. Pięć minut upłynęło w milczeniu...
Komik Iwan Akimowicz Worobiow–Sokołow wsunął ręce w kieszenie szerokich spodni,
odwrócił się i wlepił leniwe oczy w okno z naprzeciwka. Pięć minut upłynęło w milczeniu...
– Nu–udno – ziewnęła pierwsza naiwna, Maria Andriejewna. – Czego pan ciągle milczy,
Iwan Akimycz? Skoro pan już przyszedł i przeszkadza mi się uczyć roli, to proszę przynajmniej
rozmawiać. Nieznośny z pana człowiek, doprawdy...
– Hm... zbieram się wciąż powiedzieć pani jedną rzecz, ale jakoś mi nie bardzo... Jak powiem
prosto z mostu, bez delikatnych omówień... po chamsku, to mnie pani, naturalnie,
zgromi, wyśmieje... Nie, lepiej nic nie powiem! Wolę trzymać język za zębami.
„Co on mi chce powiedzieć? – zastanawiała się pierwsza naiwna. – Podniecony i patrzy jakoś
dziwnie, przestępuje z nogi na nogę... Czy aby nie ma zamiaru oświadczyć się? Hm...
prawdziwe utrapienie z tymi gałganami! Wczoraj oświadczył się pierwszy skrzypek, dzisiaj
przez całą próbę rezoner wzdychał i wzdychał... Powściekali się wszyscy z nudów!”
Komik odwrócił się od okna, podszedł do komódki i zaczął oglądać nożyczki i słoik ze