Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
wieczko? To skryje mnie od pani...
Rzekłszy to Smyczkow wyjął kontrabas z futerału. Przez chwilę zdawało mu się, że pożyczając
futerał profanuje świętość sztuki, lecz wahanie to trwało krótko. Piękna panna legła w
futerale, zwinęła się w kłębuszek, on zaś zaciągnął rzemienie i napełniła go radość, że natura
obdarzyła go takim bystrym rozumem.
– Teraz pani mnie nie widzi – rzekł. – Proszę leżeć tu i nic się nie martwić. Kiedy nastanie
zmrok, zaniosę panią do domu rodziców. Po kontrabas zaś mogę przyjść później.
Z zapadnięciem zmroku Smyczkow zarzucił na ramiona futerał z piękną panną i powlókł
się ku willi Bibułowa. Plan miał następujący: najpierw dotrzeć do pierwszej chałupy, tam zaopatrzyć
się w jakiś przyodziewek i pójść dalej...
„Nie ma złego, co by na dobre nie wyszło – myślał wznosząc kurzawę bosymi stopami i
uginając się pod ciężarem. – Za czułą troskliwość, którą okazałem księżniczce, Bibułow z
pewnością szczodrze mnie wynagrodzi!”
– Pani, czy aby czuje się pani wygodnie? – pytał tonem cavalier galant zapraszającego