Rozdział XII PORTFEL
Trzej wędrowni aktorzy Smirnow, Popow i Bałabajkin szli pewnego pięknego poranka wzdłuż toru kolejowego i znaleźli portfel. Otworzywszy go, ku wielkiemu swemu zdziwieniu i zadowoleniu zobaczyli w nim dwadzieścia banknotów, sześć premiówek i czek na trzy tysiące. Przede wszystkim wykrzyknęli „hurra!”, a potem usiedli na nasypie i zaczęli rozpływać się z zachwytu...
Trzej wędrowni aktorzy Smirnow, Popow i Bałabajkin szli pewnego pięknego poranka
wzdłuż toru kolejowego i znaleźli portfel. Otworzywszy go, ku wielkiemu swemu zdziwieniu
i zadowoleniu zobaczyli w nim dwadzieścia banknotów, sześć premiówek i czek na trzy tysiące.
Przede wszystkim wykrzyknęli „hurra!”, a potem usiedli na nasypie i zaczęli rozpływać się
z zachwytu.
– Ile to wypada na każdego? – mówił Smirnow licząc pieniądze. – Rety! Po pięć tysięcy
czterysta czterdzieści pięć rubli! Taka kupa pieniędzy, przecież to umrzeć można, moi złoci.
– Nie tyle się cieszę ze względu na siebie – powiedział Bałabajkin – ile ze względu na was,
moi złoci. Nie będziecie teraz głodować ani chodzić na bosaka. Cieszę się ze względu na
sztukę... Pierwsza rzecz, bracia drodzy, pojadę do Moskwy i prosto do Aillera; szyj mi, bracie,
całą garderobę... Nie chcę już grać pejzanów, przejdę na rolę elegantów i fircyków. Kupię
cylinder i szapoklak. Do roli elegantów – szary cylinder.
– Trzeba by teraz z tej radości wypić i coś przekąsić – powiedział jeune–premier Popow.