lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

-Popili?
-Tak! O! to jest zwyczaj taki, któremu nie można uchybiać. Więc kiedyśmy się popili, wtedy, bo to ja, widzi pani, jestem roztrzepany, wniosłem pani zdrowie. Niemądrze zrobiłem, widzi pani; ale Henryk jak się zerwie: "Jak ty śmiesz wymawiać imię Hani w takim miejscu?" - powiada do mnie. Bo to był sobie sklep pijacki. Małośmy się nie poczubili. Ale on pani nie da ubliżyć, co nie, to nie.
Hania podała mi rękę.
-Panie Henryku! Jaki pan dobry.
-No dobrze - odpowiedziałem ujęty słowami Selima - ale powiedz sama, Haniu, czy Selim nie jest równie poczciwy, że opowiada takie rzeczy.
-O! to mi wielka poczciwość! - rzekł śmiejąc się Selim.
-Ale tak! - odpowiedziała Hania - obaj panowie jesteście warci siebie i będzie nam razem bardzo dobrze.
-Pani będzie naszą królową! - wykrzyknął z zapałem Selim.
-Panowie! Haniu! prosimy na herbatę - ozwał się z werandy ogrodowej głos pani d'Yves.
Wróciliśmy na herbatę wszystko troje w jak najlepszym usposobieniu. Stół zastawiony był pod werandą; świece objęte szklanymi kielichami paliły się migotliwym światłem, a ćmy rojem krążąc koło światła tłukły się o szklane ściany kielichów; listki dzikiego winogradu szeleściły kołysane ciepłym powiewem nocnym, a za topolami wytoczył się wielki złoty miesiąc. Ostatnia rozmowa pomiędzy mną, Hanią i Selimem nastroiła nas na ton dziwnie łagodny i przyjazny. Wieczór tak cichy i spokojny oddziałał i na starszych. Twarze ojca i księdza Ludwika wypogodzone były jak niebo.