Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Światło to wpadało jasną smugą do ciemnej sąsiedniej sali, a na tle tej jasnej smugi zdawało mi się, żem dojrzał delikatne zwoje dymu, kręcące się tak, jak kurz kręci się w świetle słonecznym.
Z wolna w powonienie moje uderzył jakiś niewyraźny zapach, który jednak z każdą sekundą stawał się coraz mocniejszy i mocniejszy. Nagle włosy zjeżyły mi się na głowie: rozpoznałem zapach jałowcu.
-Ojcze, co to jest? - zawołałem gwałtownie, zrzuciwszy szachy wraz z szachownicą na ziemię.
Ojciec zerwał się zmieszany, poczuwszy również ten przeklęty zapach i zamknął co prędzej drzwi do pokoju.
-Nic, to nic! - odpowiedział pośpiesznie.
Ale ja byłem już na nogach, a lubo chwiałem się jeszcze, jednakże posunąłem się szybko ku drzwiom.
-Dlaczego tam kadzą jałowcem? - krzyknąłem - ja tam chcę pójść!
Ojciec pochwycił mnie wpół.
-Nie pójdziesz tam! nie pójdziesz, zabraniam ci!
Ogarnęła mnie rozpacz, więc chwyciwszy za bandaże opasujące mi głowę krzyknąłem z uniesieniem:
-A więc dobrze! Ale przysięgam, że zerwę te bandaże i rozdrapię ranę własnymi rękoma. Hania umarła! Ja ją chcę widzieć!