lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Koń mój i Selima stały już osiodłane przed gankiem.
Na chwilę wpadłem jeszcze do mego pokoju, aby jako tako obetrzeć się z wody, i uczyniwszy to wróciłem do sali.
W sali zastałem księdza Ludwika i Selima w największym przerażeniu.
-Co się stało? - spytałem.
-Hania zasłabła, zemdlała.
-Co? jak? - krzyknąłem chwyciwszy księdza za ramię.
-Zaraz po twoim odejściu wybuchnęła głośnym płaczem, a potem zemdlała. Pani d'Yves zabrała ją do siebie.
Nic nie rzekłszy poleciałem do pokoju pani d'Yves. Hania istotnie wybuchnęła głośnym płaczem i zemdlała, ale paroksyzm już minął. Gdym ją ujrzał, zapomniałem o wszystkim i rzuciwszy się na kolana przed jej łóżkiem jak szalony, nie zważając na obecność pani d'Yves, krzyknąłem:
-Haniu! moja złota! moja kochana! Co tobie?
-Nic! już nic! - odpowiedziała słabym głosem i próbowała się uśmiechnąć. -Nic już. Doprawdy nic.
Przesiedziałem u niej z kwadrans. Potem pocałowałem ją w rękę i wróciłem do sali. Nieprawda! Nie nienawidziłem jej! Kochałem ją jak nigdy! Ale za to, gdym ujrzał Selima w sali, miałem ochotę go udusić. O! jego to, jego nienawidziłem teraz z głębi duszy. Obaj z księdzem podbiegli do mnie natychmiast.