Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Oto idzie wraz naprzeciw nich pan bardzo pysznie przystrojony, o tuszy i minie wielce potężnej; mieszek jak wór kolebie mu się u pasa... Gdybyż to był krewny jaki!
Przytakuje rycerz tym razem. Istotnie familiant to jego bliski, konia mu nawet winien od dawna, ale prosić go o nic nie będzie. "Rycerzem błędnym dawniej był i osiadł - powiada z pogardą dla niego. - I oto jak utył w dostatkach!"
"Na cóż by nam, panie, przydał się tu chudopachołek jaki?" "Nie chcę go znać!"
Goliard machnął ręką w zniechęceniu ostatnim. "Widzę, my w tym mieście pożyczki nie znajdziemy wcale!"
Wydostali się niebawem w ludu zgiełkliwość odpustową i śpiewne obwoływania się kupców. Najwięcej jednak gwaru i ścisku rozbrzęcza się w długim ulu sukiennic.
Tu jakbyś w tęczę wstąpił: mrużą się powieki przed kramów barwistością i weselą oczy. A kupcy znad ław swoich napędzają chęci:
"Piękne czółka, pasy i ciżmy sprzedają! Mieszki, wacki i jałmużnice! Alcbanty dumne na kobiet piersi!"
Skroś tłumu przepędza baba szkapinę objuczoną i zanosi się wołaniem: