lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Huczą ulice wciąż. Zewsząd rozgiełk się niesie, jakby całe to miasto żyło jeno targiem nieustającym. Gromadami szpaków obwołują kupcy wciąż jedno, kołem. A gdy się w tych pokrzykach zwadzą, naszczekują na się jak te psy zza kramów. Krzyczą lekarze spod kościołów o ziół swoich mocy skutecznej; krzyczą cyruliki spod swego znaku nogi obciętej, zachwalają swe cęgi i noże; krzyczą klasztory prośbami kwestarzy; krzyczy Kościół obwoływaczami śmierci lub głosem zakrystianów w świąt następnych obwieszczaniu.

Niczym na bitwie skłębiają się ludzkie tłumowiska - "Pojrzyjcie!" a "Kupujcie!" - pod to hasło:

"Pieniądze", które rzuca raz po raz mieniacz znad ławy swojej. Zasię pod gołą ścianę kościółka znoszą, rzekniesz, rannych bitwy onej - tam pod ręką lekarza ten krzyk: "Ratunku!" bełkoce w ślinie i łzach ludzkich. Gdy opodal szumią pstrocizny szmatek niewieścich, wlokąc za sobą niejednych piersi zadławiony spazm: "Miłowania!..." A śród zamętów tej bitwy dnia powszedniego snuje się czarny obwoływacz śmierci z ostatnim krzykiem powalonych na zawsze: "Pacierza!..."