lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Komendant widząc mnie bardzo zmartwionego, kazał przyjść dwóm Sybillom czyli Szamankom i zgadywać, jaki mnie los czeka: ja w tym czasie mając pomieszany umysł, wierzyłem wszystkiemu co one przepowiadały.

Najprzód te Szamanki pokazały się w porze wieczornej przy świetle w najdziwniejszych ubiorach, i usiadły za oddzielnym stołem. Każda z nich miała białą suknie z gronostajów: cała suknia we frędzlach z żył, traw kolorowych, konch, różnych robaków i wiele skórek różnych myszy powypychanych. Na głowie kaptur z odartej skóry rosomaka z zębami, a z tyłu wilczy ogon. Twarzy nie można było rozpoznać, bo całe były tam borowane podług ich zwyczaju. Nad oczyma wisiały frędzle z sierści jeleniej i każda z nich miała jelenią łopatkę. Lampy kamienne przed nimi stały. Jedna z nich paliła kość nad płomieniem od lampy, druga wybiegała z mieszkania, okręcała się wkoło patrząc na niebo, a powróciwszy swoim językiem opowiadała swojej towarzyszce.

Komendant zapytał się przez tłumacza, co one widzą? Odpowiadały mu: że okręt przychodzący i wiele ludzi w różnych kolorach, których już dawno nie widziano. Zapytał się znowu, że chce wiedzieć co się stanie z tym cudzoziemcem? Jak on prędko od nas wyjedzie? Odpowiadają mu, że krótko będziem się z niego cieszyć, ponieważ widzimy go stojącego w progu, w białej sukni z manatkami. Po tej radości i smutku kompania się rozeszła a ja zostałem w niespokojności.

Już sypiać zupełnie nie mogłem, cierpiałem nieustannie jakieś dławienia i sił widocznie spadałem. W kilka dni przychodzi komendant i donosi mi, że okręt angielski bez masztu oderwany od floty, przybył do naszego portu i wręcza mi depesze do przesłania na Irkuck do Petersburga, do ich posła.

Miał komendant rozkaz surowy w takich zdarzeniach donosić to guberni irkuckiej, ile że Anglia na ówczas zostawała w największej harmonii. Był więc komendant w wielkim ambarasie, że nie miał okrętu do przesłania oddanych sobie depeszy, tym bardziej, że zima się już zbliżała.