lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Mieliśmy nocleg ostatni blisko portu u narodów Tunguzów w czarnym bardzo lesie świerków, nazywało się to miejsce Niedźwiedzie Ucho. Ta noc była najniespokojniejsza, ognie wkoło kładli Jakuci krzyk ustawiczny i szum morza dał się już słyszeć. W tym miejscu kilka rzek rybnych spadało do morza, niezliczone mnóstwo tu było niedźwiedzi i mimo największej ostrożności kilkanaście koni straciliśmy.

W tej kolonii wielu kupców bardzo sprofitowało za tytuń i paciorki szklane kolorowe, za co dostali od nich soboli, lisy czarne, gronostaje itd. Gdyśmy uszli kilkanaście wiorst, postrzegliśmy przestrzeń Oceanu. Zadziwiło to bardzo pierwszy raz widząc, i brzegiem po nad samym morzem przybyliśmy do Ochocka.

Komendant nasz podróżny objął zaraz miejsce swoje, którego tameczni ze strachem jak Boga witali. Pochlebiałem ja sobie, że znajdę u niego ludzkość, i grzeczność, którą on mi oświadczał; ale przeciwnie oddany byłem do domu jednego z majtków i z nich samych straż do mnie przydana.

Kazał mi przyjść do siebie kilka razy i nazad odprowadzano mnie a moją strażą. Kupcy tymczasem ładowali okręty, bo jeszcze nie był czas do wyjścia.