lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

-Doskonały projekt.
-Zatem pojutrze najdalej jedziemy do Złotopola. Adieu Mich! Fare well John!
Tu Maszko wziął za kapelusz i ulokowawszy rękę koło pachy wyciągnął palce w kierunku Misia i Jasia, a zaś Miś i Jaś, ulokowawszy ręce pod swoimi pachami, wyciągnęli palce ku Maszce. Dłonie ich spotkały się z sobą.
Gdy Maszko wyszedł, Miś udusił gwałtownie w popielniczce na wpół dopalone cygaro i odezwał się z gniewem:
-Ambetuje mnie ten Maszko!
-Przyznaj jednak, że on ma głowę.
-Właśnie ta głowa, ten spryt do interesów, ten dar radzenia sobie na świecie, przepraszam cię, ale my tacy nie jesteśmy.
-Albo to między nami nie ma ludzi z głową?
-Nie mówię, ale nie do interesów. Wiem, że Władzio ma głowę - mój ojciec miał głowę...
-A i ty przecie masz talent krasomówczy?
-Że tam czasem jaki speech powiem.
-Powiesz na obiadku w Złotopolu. Ej! co tam! niech żyje Maszko i Niemcy.
-Wiesz, Jasiu, co ci powiem?
-Nie jestem jasnowidzącym, Misiu, zatem nie mogę odgadnąć.
-Że Niemcy chyba mniej jeszcze rozumu od nas mają.
-Dobrze powiedziane - mais pourquoi ça?
-A bo dają nam gotówkę, a biorą ziemię.
-Dobrze powiedziane.
-Ich chyba Pan Bóg na to stworzył, żeby ratowali szlachtę polską - biorą ziemię, a dają talary; rozumiesz, Jasiu! - talary!
-I rozumiem, i czuję, że będę je posiadał. Nie mów nic o tym u Bujnickich; chcę Fanny zrobić niespodziankę.
-Dobrze. Adieu!
-Adieu!