Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
-Jak to pan rozumiesz?
-Dyrektor oddalił cudzoziemców, a postarał się o naszych ludzi - odparł inżynier.
Obie ręce Złotopolskiego spoczęły na ramionach towarzysza.
-Dlaczego on to uczynił? dlaczego to uczynił? - pytał gorączkowo.
-Dla dobra ogółu. Ale co panu jest?
-Nic! nic!
Złotopolski zamilkł nagle i sposępniał jak noc. Zagadka, której nie chciała mu rozwiązać Fanny, leżała teraz jasno przed jego oczyma.
Ale jasność owa daleką była od radości: czymże on był przy Iwaszkiewiczu?
Nagle w bramie fabrycznej ozwał się dzwonek.
-Dyrektor! - zawołał rudy inżynier. -Teraz ustępuję panom.
Jakoż po chwili w ciemnym mroku bramy fabrycznej zarysowała się wysoka, spokojna postać Iwaszkiewicza.
Złotopolski szybko zbliżył się ku niemu.
-Panie! - rzekł smutnym, poważnym głosem - nie znałem pana dotąd, ale przed chwilą poznałem i... teraz rozumiem Fanny... i ustępuję!...
Zanim Iwaszkiewicz zdołał ochłonąć ze zdziwienia, Złotopolskiego już nie było.
********************************************************************************************************