lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

ROZDZIAŁ IX


U Złotopolskiego gwarno bywało od czasu, jak rozkolonizował Złotopole. Wszyscy znajomi okazywali mu tyle sympatii jak nigdy. Raz w raz zdarzało się, że przychodził do niego ktoś ze znajomych i mówił:
-Jasiu, pozwolisz, że ci złożę jeden dowód przyjaźni i zaufania?
-Jaki?
-Pożycz mi tyle a tyle!
-Tiens! to ma być dowód przyjaźni?
-Tak jest, bo dlaczegóż nie udaję się z tym do kogo innego? Rozumiesz, że pieniędzy nie pożycza się od ludzi, z którymi nie jest się w bliskich stosunkach... no, chyba na procent, a przecież między nami mowy być o tym nie może.
I Złotopolski dawał.
Miał on naturę szlachcica polskiego, ową naturę, która to tak wyraźnie występowała w księciu "Panie Kochanku", gdy np. chodził między szlachtą i dawał jednemu czapkę: "weź!" - drugiemu pas: "trzymaj!" - trzeciemu szablę: "masz!", i tak aż do szarawarów.
Złotopolski nie umiał także odmawiać. Zresztą jak tu się oprzeć dowodom przyjaźni?
Prócz tego wydawał śniadania, na których można się było najeść i napić honeste - ano, nie brakło mu gości.