Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
-A co! zawsze coś we mnie mówiło, żeby tak rękę podawać! Tak, tak! to jest najodpowiedniej. Jasiu, mój drogi! przychodzę do ciebie w pewnym interesie. Ale co ci jest? jakiś smutny jesteś?
-Mam długów więcej jak włosów na głowie.
-O! istotnie, to bardzo nieprzyjemna rzecz.
-Jaka rada na to?
-Zapłacić.
-Skąd wziąć pieniędzy?
-Sprzedać Złotopole.
-Chcę to od dawna zrobić, ale skąd kupca?
Maszko uśmiechnął się.
-Właśnie z tym do ciebie przychodzę.
-Wybawicielu!
-Ludzie jak my powinni sobie pomagać! Znajdzie się kupiec.
-Kto?
-Niemcy.
-Jacy?
-Koloniści.
-Aa!
-Ale musisz jechać do Złotopola.
-Po co?
-Ułożyć cały interes. Ja pojadę z tobą.
-I zostanie mi się co, jak sprzedam w ten sposób Złotopole?
-Mój kochany, Złotopole razem z Kalinowszyzną to magnacki majątek; gdyby towarzystwo sprzedało, to nie tylko ty nic byś nie dostał, ale jeszcze wierzyciele by spadli. Inna rzecz kolonizacja.
-Ileż może pozostać?
-Ze trzykroć - rzekł niby niedbale Maszko. -Zresztą, uważasz, ponieważ to tak dobrze brzmi: Złotopolski na Złotopolu - znajduję więc sposób, żebyś Złotopole sprzedał, a jednak je miał.