Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Młodzi ludzie, nie wstając, podali mu dłonie.
-Ach, Maszko! że też ty nigdy nie nabierzesz manier - rzekł zimno Rossowski. -Ty chyba nie masz w sobie krwi naszej.
-Naprzód, wiedz o tym - odparł przybyły - że Maszkowie są tak dobrą szlachtą, jak i wszyscy inni, a po wtóre, powiedz mi, w czym moje maniery zasługują na zarzuty?
-Jak ty rękę podajesz?
-Jakże mam podawać? Wyciągam dłoń i ściskam rękę tego, z którym się witam.
-A to jest do najwyższego stopnia mauvais genre.
-Do najwyższego stopnia - potwierdził Złotopolski.
-Przez Boga żywego! cóż mam robić?
-Jak to? tego nie wiesz? Nas przecie nie trzeba tego uczyć, my mamy to we krwi.
-Ależ i ja mam we krwi, zaręczam wam za to; tylko jak nie wiem, no to nie wiem! Mam we krwi, ale... w zarodku... Każda rzecz potrzebuje się rozwinąć.
-Wiedz więc o tym, że ręki się nie wyciąga wedle zasad dobrego tonu.
-Tylko co się robi?
-Tylko się kurczy.
-Zmiłuj się, jak ja skurczę rękę i ten, z którym się witam, skurczy ją także, to się nie przywitamy.
-To się nie przywitacie, ale nie ubliżycie w niczym prawom przyjętym przez ludzi dobrze wychowanych. Podając rękę, trzyma się dłoń wyprostowaną przy samych piersiach albo przy samej pasze. Uważasz: ręka powinna być skurczona, dłoń wyprostowana i położona przy samej pasze. A kto chce, niech po nią sięga. Oto jest godne człowieka dobrze wychowanego.