Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
-Więc powiem ci, że spóźnisz się trochę. Fanny wychodzi za Iwaszkiewicza. Już jest po deklaracji.
Maszko mówił to z pewną troskliwą przezornością, ale jakież było jego zdziwienie, gdy zamiast spodziewanego wybuchu Złotopolski rzucił spokojnie kawałek nie dopalonego cygara i rzekł:
-Ho! ho!
-Jasiu! - zawołał wówczas z entuzjazmem Maszko - my wszyscy, których noblesse oblige, staramy się być gentlemanami, ale ty jesteś niedoścignionym wzorem!
-Gdyby tu był Miś - rzekł obojętnie Złotopolski - przypomniałby ci, że przede wszystkim prawdziwy gentleman nie unosi się.
-On sam uniósłby się nad tobą.
-Zresztą, mój kochany - ciągnął Złotopolski - jeśli przyjąłem tę wieść obojętnie, to tylko dlatego, że nic nie tracę i niczego się zrzekać nie myślę.
-Jak to, nawet Fani?
-I Fani.
-A któż zabronił Iwaszkiewiczowi ożenić się z nią, skoro został przyjęty?
-Ja! - rzekł z mocą Jaś.
Maszko zauważył, że przy owym: "ja", oczy Złotopolskiego zabłysły dziwną dumą, że mimo delikatności rysów stał się wówczas podobny do wszystkich Złotopolskich, których portrety wisiały w sali jadalnej.