lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

-Oj, to sęk!
-Fanny ma przynajmniej nazwisko.
-I brzemię długów papy?
-I to sęk!
-Słuchaj, Jasiu! ja ciebie nie rozumiem. Nigdy bym się nie ożenił z panną bez nazwiska, ale też nigdy nie wziąłbym nazwiska bez pieniędzy. Berliński ma jedno, Fanny - drugie. Z obiema nie możesz się przecie żenić.
-Być... albo nie być?
-Patrzaj! z Szekspira coś zarywasz?
-Oj, Misiu Rossowski! Misiu Rossowski!
-Czego chcesz?
-Naiwny jesteś.
-Tak twierdzisz?
-Tak. Uważaj: Fanny, gdyby dziś miała pieniądze, nie poszłaby za mnie dlatego, że ja ich nie mam. Dla Berlińskiej mam przynajmniej nazwisko, Fanny go nie potrzebuje - jej potrzeba pieniędzy.
-I tobie potrzeba pieniędzy.
Jaś Złotopolski zanucił:

Potrzeba nam pieniędzy,
Wenus pieniędzy nie chce dać...

-Otóż dlatego, szanowny Misiu Rossowski, że Wenus nie chce dać pieniędzy, a my obadwa potrzebujemy, ona zgodzi się wyjść za mnie, a ja zgodziłem się już.
-Mów dalej, mój drogi... ty czasem bywasz taki dowcipny! zatem pobierzecie się i... ?
-Ja będę żonaty, a ona zamężna.
-A dalej?
-Domyśl się, Misiu! Ja nie należę do ludzi, którzy robią coś bez powodu. Fanny wyjdzie dziś za mnie dlatego, że nic nie ma, a ja ożenię się z nią dlatego, że kiedyś coś będzie miała. Rozumiesz teraz, mój panie? Będę miał żonę, jakiej ty przy swoich Rossowcach nigdy nie znajdziesz. Rozumiesz, mój panie?