Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
-Dała mu odkosza. Teraz rozumiem wszystko! - pomyślał.
-Darujcie, moi młodzi państwo, że na chwilę zostawię was samych, ale mam coś powiedzieć służbie. Pardon, monsieur! Faniu, dotrzymaj tu panu towarzystwa.
Na twarzy Iwaszkiewicza nie było znać, by się obrażał tym, że pani Bujnicka zostawia go samego z Fanią; a pani Bujnicka rzeczywiście wyszła na chwilę i spotkawszy służącego rzekła:
-Jeśli tu przyjdzie pan Złotopolski, powiedz, że przyjmujemy za godzinę.
Pani Bujnicka nie chciała istotnie, żeby Złotopolski przyszedł przy Iwaszkiewiczu.
Tymczasem Iwaszkiewicz siedział sam na sam z Fanią w salonie. Milczeli przez chwilę oboje, wreszcie Iwaszkiewicz poruszył się niespokojnie i rzekł:
-Towarzystwo straci zapewne wiele na wyjeździe pana Złotopolskiego.
Z kwaśnej miny inżyniera można by sądzić, że zapewne chciał powiedzieć coś innego, ale to jakoś tak samo mu się wymówiło.
-Tak pan sądzi? - spytała Fanny.
-Ja? o nie, pani! ale ja myślałem, że może pani tak sądzi?
-Niech mi pan wierzy, że w tej chwili myślałam zupełnie o czym innym. Ja myślałam o naszym ogródku dziecinnym. Pamięta pan nasz ogródek?