lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


I tak porozpraszali się wszyscy, nieradzi z siebie, nieradzi z drugich, gniewni, nachmurzeni, niecierpliwi.

Wieczorem, gdy Piastun od swoich barci do zagrody powrócił, właśnie Dobek zajeżdżał przed jego wrota i zsiadł przed nimi.

- Ojcze Piastunie - rzekł - woleliście wy do pszczół iść niż do ludzi, a gdybyście się byli do nas pokwapili, może byście nam z sobą zgodę przynieśli. Pszczoły by sobie bez was radę dały...

- A cóż się tam u was stało? - zapytał stary.

- Nic... słychać tylko, że Chwostka synowie Kaszubów już na nas i Pomorzan prowadzą, my tymczasem nie im, a sobie pięści pokazujemy. Wiec się zrywa A że my sami wybierać nie umiemy, jedni nam do wyboru konia radzą, drudzy dziewkę, trzeci losy rzucane i drewienka, wreszcie choć do słupa biegać, jak za dziadów bywało.

- Widzisz, Dobek - rzekł Piastun spokojnie - żem dobrze do pszczół szedł, bo tam w lesie ja wiem, com zrobił, a na grodzie ja, ubogi człek z małym głosem, nic bym nie dokazał... Jużeście się to rozjechali?...

- Jedni precz poszli gniewni, drudzy leżą i mruczą... inni, jako ja, gospody szukają... Przecie wybierać trzeba, bo nam niewybrany na kark siędzie.