lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Długo tak gwarzono u ogniska, a potem pokładłszy się przy nim na ziemi spali. Z brzaskiem dnia po cichu Piastun sobie kobiałkę szykował do lasu, gdy Bolko i Ścibor, postrzegłszy to, wzięli go pod ręce.

- Ty musisz być dziś z nami - rzekli mu. - Gromada się tego domaga, a jej posłusznym być trzeba. Niechaj i Doman jedzie z nami, aby okazał rany i powiedział, co jego oczy widziały.

Chciał się jeszcze stary opierać.

- Jam do pszczół, nie do wieców zdatny - mówił.

Ale to nie pomogło; upominali się wszyscy głośno, ulec więc musiał. Pobudzono tych, którzy spali, i wszyscy na koń siedli jechać do grodu. A że czeladź Piastuna już się o brzasku do roboty rozeszła, na koniu więc z nimi jechał Ziemek młody, syn gospodarza, aby miał staranie o ojcowskiej świerzopie.

Pod wieżą obozem leżeli wiecujący; było ich tego dnia dosyć i coraz nowi jeszcze przybywali.

Grodzisko, na którego żużlach i gruzach trawa już porastała, wygniecione było i jak tok ubite przez nieustannie obradujących, a jednak ze zborów tych nic dotąd nie wyszło.

Posłuch o Niemcach i grożącym znowu najeździe napędził starszyznę niecierpliwą. Niektórzy przybywali ze skargami, bo się im już Pomorcy dali we znaki. Szukali oni najmożniejszych dworów i napadali na nie najczęściej, ubogim łatwiej z dobytkiem do lasów schronić się było.