Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Czasu pokoju wesół był, ochoczy, do słowa łatwy, gdy miłował, serdeczny, nie ulękniony niczym, a w potrzebie tym chytrzejszy, że się porywczym wydawał. Ten Dobek tedy, wlazłszy na kupę kamieni, mówić począł:
- Knezia nam trzeba jednego, a swata się ich czterdziestu... za każdego swoja krew bić się gotowa, ustąpić nie chce nikt... Nie nowina to... Wszak ci to powiadają u nas dawno, że gdy starszyznę wybierać przychodziło, Leszki aż do słupa biegały, inaczej zgody nie mogąc dopytać... Ano nam nie tyle końskich nóg, co ludzkiej głowy potrzeba... Więc... ano... po staremu... rzućmy na losy... prędzej będzie... nie umieją ludzie, niech wybierają bogowie.
Wszyscy zamilkli, nie w smak to poszło.
- Jak zgody nie będzie - zawołał Myszko Krwawa Szyja - dosyć mamy czasu na losy rzucać... Nie warto od tego poczynać, kiedy wolę swą mamy. Wstał Doman.
- Czemu nie na losy? - zapytał. - Czasu by się nie marnowało. Pokładnijmy włócznie, każdy swoją, konia białego przyprowadźmy, którą włócznię nogą pierwszą potrąci, czyja będzie, tego bogi chcą.