lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Już słońce wstawać miało, gdy ujrzano z pola spiesznym krokiem idącą o kiju starą babę. Stawała niekiedy, oglądała się jakby przelękła, podnosiła kij i wołała coś przeraźliwym głosem, ale słów dosłyszeć nie było można, bo i dudarz grał donośnie, i gęślarze śpiewali, a młodzież hasając pokrzykiwała.

Wiedźma coraz żywiej biec zaczęła zdyszana, poznano w niej z dala Jaruhę. - Co jej jest? - zawołał stary Mirsz - leci jakby oszalała...

- E! ona tak zawsze! - śmieli się inni - lubi piwo, a chmiel z nią czyni, co chce, gotowa jeszcze pójść w skoki...

A Jaruha szła, biegła, oglądała się poza siebie strwożona i kijem kędyś pokazywała. Włos miała rozwiany w nieładzie, bieliznę pomiętą i zdartą, nogi pokrwawione. Dobiegłszy zdyszana pod same wrota, krzyknęła:

- Uciekajcie! Uciekajcie! Jedzie, toczy się smok, gadzina! Pomorcy idą! Wrogi tuż, za mną w ślad...

Usłyszeli wszyscy, ale nikt nie chciał wierzyć własnym uszom i szalonej kobiecie. - Tuman się toczy, dymy kłębią - tętni ziemia. Uciekajcie, uciekajcie, komu życie miłe. Ludzie, ratujcie się. Pomorcy idą!