Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Roiło się już przybywającymi kmieciami, żupany, władykami dokoła, a coraz to nowi jeszcze przybywali. Jedni stali z końmi, czekając, rychło się co pocznie, drudzy, popuszczawszy je na paszę, pokładli się na ziemię, inni chodzili od kupy do kupy, rozwiadując się i dostając języka.
Wszystkim było jawne, że Myszki, które Chwostka zjadły, będą górą, ale nie wszyscy za nimi i z nimi trzymali.
- Choć to czysta kmieca krew nasza - mówili - ano za łeb by nas wzięli pewnie jak tamten, któregośmy pozbyli.
W gromadzie znajdował się i uzdrowiony już Doman, i Ludek, Wiszów syn, i innych wielu, nawet z kończyn ziemi i z puszcz a lasów, upatrywano tylko Piastuna próżno.
- Ten by się nam tu zdał - mówiło wielu - człek prosty a rozum ma zdrowy, bystrzej widzi, choć mówi niewiele i nie trzyma z nikim, tylko dla gromady dobra pragnie...
Pytano o niego. Ścibor rzekł: - Do pszczół poszedł...
Już się miało ku południowi, a ludzie się ściągali powoli; niektórym pilno było już poczynać bardzo, zaczęli kołem siadać wszyscy i najstarszych wołano, aby zagajali. Najsędziwszy wiekiem był Żuła z rodu Jaksów, kmieć bogaty, daleko w lasach mieszkający, który spokój lubił, a do obrad i wieców nie był nawykły. Za srogiego i okrutnika go miano, lecz sprawiedliwym też był, gdy sądzić przyszło. Musnął się starzec po wąsach i brodzie, a rzekł krótko, brwi namarszczywszy: