lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Żywili też może jakąś nadzieję, iż rzeczy się później lepiej dla nich obrócą. Legło wszystko, jak stało, obozem nad jeziorem, a czeladź posłano po dworcach kmiecych, aby ze stad i komór, co potrzeba dla uczty wspólnej przywiozła.

Święto zgody razem i zakładziny grodu obchodzić miano. Pierwszego dnia czekali wszyscy w polu, szałasy i szatry skleciwszy, drugiego dopiero uroczystość rozpocząć się miała. Słano więc po gęślarzy i śpiewaków starych, i wróżbitów, po Wizuna na Lednicę i ogień święty dla zapalenia pierwszego ogniska, po wodę ze źródła świętego. A gdy się to działo, jak po dwakroć wprzódy, i teraz znikli nie postrzeżeni goście obcy.

Nadszedł tedy dzień zakładzin grodu, a słońce wstało jasne i wesołe, aby mu przyświecać. Piast ze starszyzną, wojewodami, gęślarzami i wróżbitami wyciągnął w pole, gdzie, starym obyczajem, parą wołów czarnych oborać miano granice przyszłego grodu.

Lecz stało się, że gdy o wszystkim zawczasu miano staranie, o wołach, i pługu nie pamiętał nikt i teraz dopiero postrzeżono, iż ich brakło. Frasunek był wielki. Wtem, gdy się tak rozbiegają na wsze strony oczyma szukając człowieka, co by zaradził na to, patrzą, na polu stoi bezpański pług nowy, parą wołów czarnych zaprzężony i czeka na pana, przewrócony do góry.