lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


- Bywało i to... bywało! - rzekła Jaruha. - Popytajcie Wizuna. Zabierali mu stróżki kneziowie, brali je i kmiecie, a do chramu się okupywali.

Ledwie dokończywszy tych słów Jaruha obejrzała się niby przelękła, palce położyła na ustach, płachtę zasunęła na czoło, skryła się w zarośla i znikła.

Domen zadumany powlókł się do czółna, legł w nim, ale sen przez całą noc oczów mu stulić nie chciał. Nade dniem wyrwał się niespokojny ku kontynie.

U słupa przy malowanym tynie z dala stojącą spostrzegł Dziwę. Nie widziała go, głowę miała spuszczoną, ręce zwisłe i cicho śpiewała sobie:

- Latka moje, latka młode i piękna uroda poszły z wiatry, poszły z wodą, spłynęły jak woda. Zakładajcie siwe konie, zakładajcie gniade, usiędę ja i pogonię lata moje młode. I dognała młode lata na kaliny moście, wracajcie się mi ze świata, choćby do mnie w goście.

Coraz ciszej brzmiała stara ta dziewicza piosenka i rozpłynęła się nuceniem tęsknym. Doman się zbliżał ostrożnie, nie postrzeżony, aż zakaszlał, aby nań zwróciła oczy.