Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Tchnął mocno Dobek dziko rzucając oczyma.
- A Niemiec, co z wami był? Co się z nim stało? - zawołała starszyzna. - Jużem go nie mógł dłużej ścierpieć przy sobie - odparł Dobek. - Na noclegu dla wilków upiekłem go na gorących węglach, aby smaczniej im jeść było, inaczej by go może nie chciały.
Słuchali wszyscy w podziwieniu wielkim, nim się posypały pytania - jak Pomorcy, jak Niemcy, jak cały obóz nieprzyjacielski był zbrojny, co mówili, jak i dokąd ciągnąć myśleli.
Opowiedział Dobek, iż śpieszyli posiłki zbierać, zwykłą drogą ku Lednicy mając ciągnąć, dokąd już przodowników wysyłano, aby Polanom drogę zabiegli od granicy.
Z drugiej więc strony także nadążać było potrzeba, aby się im nie dać wyścignąć. Z tego, co Dobek widzieć mógł i miarkować, z tego, co słyszał, cała Leszków drużyna zebranej przez Piastuna sile równać się nie mogła, orężem tylko straszną była. Serca nabrała starszyzna i wielkiej do boju ochoty, i jak na brzask kazano dać znać do ciągnięcia w cichości ku jezioru, ku Lednicy.