Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
- Pewnie - rzekł cicho Piastun - ale cóż będzie? Mówią, że Leszek i Pepełek ciągną?
- Nie ma co już i mówić o wyborze - dodał Myszko głosem stłumionym - kto ludzi zbierze więcej, sam się kneziem ogłosi i będzie na grodzie panował.
- A po cóż tamtego zrzucać było? - odezwał się stary - wszak i on takim prawem siedział.
- Cóż, jeśli do zgody nie przyjdzie - przerwał Myszko - czy lepiej, aby nas jedli Niemcy, czy aby swój za łeb wziął?
Gospodarz umilkł trochę, w ziemię patrzał.
- Czyńcie, jako wiecie, ale wiec szanujcie - rzekł po chwili. - Co się stało Pepełkowi i Leszkom, może i drugich spotkać...
- Ja nad sobą innym nie dam przewodzić - krzyknął rękę do góry podnosząc Myszko.
I z tym, jakby zagniewany, odjechał.
Nazajutrz dzień na grodzisku nie było nikogo. Stado wróbli po nim latało, zbierając prószyny po koniach i po ludziach, świergocąc jak wczoraj ludzie, kłócąc się i czubiąc o ziarna jak wczora tamci o panowanie nad sobą.
Piastun siedział na przedsieniu, dziwiąc się w duszy swej, że ludzie tak bardzo pragnąć mogli tego, co było strasznym brzemieniem, i cieszył się też, iż ubogi był, a nie potrzebował do sporów należeć i stać mógł na uboczu.