lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Zrazu śpiew ciągnął się powolnie, krokami szły ociężałymi, potem pieśń żywiej brzmieć zaczęła, ruch coraz szybszym się stawał, rozgorączkowywał głos, miotały ręce, podnosiły głowy i oczy... Stare niewiasty oparte na kijach, siedzące na ziemi, które pójść nie mogły z korowodem, poklaskiwały siedząc, poruszały głowami, całym ciałem drgały wspomnieniem młodości.

Las płonął światłami i huczał pieśnią, i tętniał skokami.

Z dala widać było ogniów łuny, około nich wirem, kołem zwijające się cienie, z rozwiązanymi włosy, rozpuszczonymi szaty, rozsypującymi się wieńcami, podniesionymi rękami.

- Hej! Kupało! Kupało!

Gdzie indziej chłopcy brali kąpiel płomienną skacząc przez ogniska i przykłaskiwano ich skokom, kiedy niekiedy krzyk dał się słyszeć, bo parobcy rzucali się na dziewczęta, a wśród tego szału, zamętu nocy działo się często, co tylko na Kupałę przebaczonym być mogło.

Lecz więcej śmiechów było słychać niż krzyku, a wesela niż płaczu.

Niewiasty jeszcze wiodły tany, gdy chłopcy z zapalonymi żagwiami zaczęli przeskakiwać ogniska, a potem wyścigać się po łące i wybiegać na polanki z nimi. Gdzie indziej lano miód w ogień na ofiarę Białemu Bogu, przygasał płomień na chwilę i buchał potem z nową mocą. Parobczaki nieraz spotkali się w skoku, wśród płomieni i dymu uderzyli o siebie... nieraz się śmiejąc chwytali za bary, padali na ziemię i tarzali mocując.