Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
- Za rychłe wyzdrowienie twoje... Słowo?
- Słowo kmiece i klątwa... ja z wami... a umrę ja, z wami bracia, do ostatniego.
I legł na pościel. Myszko wyszedł i na konia siadł.
Na powrót weszła Jaruha zbliżając się do łoża chorego; spojrzała mu na pierś, z której płachty zrzucone leżały na ziemi, i załamała ręce. Poczęła je podnosić mrucząc.
- A zdrowym byś być chciał, miłościwy panie - poczęła. - Baba was wyratowała i słuchać jej nie chcecie!
Nie opierał się chory, gdy mu znów owe mokre zioła i bieliznę na piersi przyłożyła. Znużony, choć małym wzruszeniem, Doman się zdrzemnął zaraz. We dworze milczenie było znowu.
Nadchodził wieczór, gdy Duży, stojąc we wrotach zobaczył jezdnych z lasu wychylających się na pole.
Było ich czterech. Jeden przodem jechał wprost na dwór. Już z dala poznał chłopak Bumira, kmiecia, który mieszkał ku Gopłu. Bumir stary był już, ale jak żubr silny, kark miał gruby, nogi i ręce ogromne, brzuch spasły. Ciemne włosy, na pół już siwe, bezładnie otaczały mu głowę okrągłą, w której wypukłe oczy żabie i usta szerokie siedziały. Z Bumirem mało co się znali, nie lubił go Doman; po co tu ciągnął, trudno było odgadnąć. Stanął ze swymi u wrót.