lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Sambor się odwrócił, żal mu się starej zrobiło.

- Jaruho! - rzekł - choćbym ci się podnieść pomógł, nie pójdziesz ty o swej sile, a ja cię prowadzić nie mogę, bo mi do chałupy czas.

- Nie mędrkuj, daj ino rękę... Jak wstanę, jak się ustoję, pójdą jeszcze nogi moje... Chłopcze...

Sambor przystąpił i oburącz podniósł starowinę. Trzęsła się stojąc, chwiejąc, jak gdyby paść miała, ale utrzymała na nogach. Oczyma zakrwawionymi popatrzała na niego.

- Cóżeś to ty spał tak długo? - zabełkotała.

- Nie spałem, matko! Źli ludzie mnie związali, ledwiem porozrywał pęta... Jaruho! nie stało się co na Kupale?

Starucha popatrzała nań, przekrzywiła usta i rozśmiała się.

- A co się stać miało? To, co się zawsze na Kupałę dzieje. Kupała bóg gorący, dziewcząt dosyć nacałował... a jedną, najkraśniejszą! hę!...

Ręką machnęła i zaśpiewała ze śmiechem:

Przyjechał pan na koniku,

Porwał dziewkę przy gaiku...

Oj, gaju - ty zdradniku...

Oj, byłoż - było krzyku!

Kupało!

- Którą? kto?... - zakrzyczał Sambor. Starucha palcem pogroziła na nosie.