Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
-Dobry wieczór, Rzepowa! - zaczął pisarz.
-Dobry wieczór panu pisarzowi - odrzekła kobieta nie przestając mędlić.
-Wasz w domu?
-Na robocie w lesie.
-A to szkoda! Jest do niego interes z gminy.
Interes z gminy to dla prostych ludzi zawsze znaczy coś niedobrego. Rzepowa przestała mędlić i spojrzawszy trwożnie, spytała niespokojnie:
-No? cóże to takiego?
Pan pisarz tymczasem przeszedł wrota i stanął koło niej.
-A dacie się pocałować? to wam powiem.
-Obędzie się! - odparła kobieta.
Ale pan pisarz już zdołał ją objąć wpół i przygarnąć do siebie.
-Panie! bo będę krzyczeć - wołała Rzepowa wyrywając się silnie.
-Przyjdźcie dziś do mnie wieczorem - co? - szeptał pan pisarz nie puszczając jej z objęć.
-Nie przyjdę ani dziś, ani nikiej!
-Moja śliczna, Rzepowa... Marysiu!
-Pa-nie! toć to obraza boska! Panie!
To mówiąc wydzierała się coraz silniej, ale pan Zołzikiewicz był także mocny i nie puszczał. Zaczęli się szamotać i w tym szamotaniu kobieta przewróciła się na wióry przez mędlicę, a pan pisarz z nią razem.
-O dla Boga! rety! - poczęła wrzeszczeć głośno Rzepowa.