lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Można to sobie było wytłumaczyć tym, że między wszystkimi ludźmi należącymi do taboru ja jeden miałem trochę ogłady towarzyskiej; Lilian więc, po której także znać było staranniejsze wychowanie, widziała we mnie kogoś bliższego siebie niż reszta otoczenia. Ale wtedy ja tłumaczyłem to sobie trochę inaczej i zajęcie się jej połechtało moją próżność, próżność zaś sprawiła, żem sam zaczął być dla Lilian uważniejszym i częściej jej w oczy zaglądać. Wkrótce potem sam już sobie nie umiałem zdać sprawy, jakim sposobem to się stało, że dotąd nie zwróciłem żadnej prawie uwagi na tak wyborną istotę, która każdego posiadającego serce człowieka od razu tkliwymi mogła natchnąć uczuciami. Odtąd też lubiłem się kręcić na koniu koło jej wozu. W czasie upału dziennego, który pomimo wczesnej wiosennej pory mocno nam w godzinach południowych dokuczał, gdy muły wlokły się leniwo, a karawana rozwłóczyła się tak po stepie, że stojąc przy pierwszym wozie ledwie można było dostrzec ostatni, przelatywałem często z końca w koniec, zajeżdżając bez potrzeby konie, by tylko w przelocie zobaczyć tę jasną główkę i te oczy, prawie mi już z myśli nie schodzące. Z początku wyobraźnia moja więcej była zajęta niż serce, jednak myśl, że wśród tych obcych ludzi nie jestem zupełnie obcym, ale mam jedną maleńką duszę sympatyczną, zajmującą się mną trochę, lubej dodała mi otuchy. Może to już i nie pochodziło z próżności, lecz z tej potrzeby, którą na ziemi człowiek czuje, aby nie rozpraszać myśli i serca na tak nieokreślone i ogólne przedmioty, jakimi są lasy tylko i stepy, ale aby je skupić na jedną żywą kochaną istotę i zamiast gubić się w jakichś oddaleniach i nieskończonościach odnaleźć samego siebie w sercu bliskim.