Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
jabłonie rosły tu z rzadka potężnymi grupami, obsypane srebrnym szelestem,
kipiącą siatką białawych połysków. Bujna, zmieszana, nie koszona trawa pokrywała
puszystym kożuchem falisty teren. Były tam zwykłe, trawiaste ĽdĽbła łąkowe z
pierzastymi kitami kłosów; były delikatne filigrany dzikich pietruszek i
marchwi; pomarszczone i szorstkie listki bluszczyków i ślepych pokrzyw, pachnące
miętą; łykowate, błyszczące babki, nakrapiane rdzą, wystrzelające kiśćmi grubej,
czerwonej kaszy. Wszystko to, splątane i puszyste, przepojone było łagodnym
powietrzem, podbite błękitnym wiatrem i napuszczone niebem. Gdy się leżało w
trawie, było się przykrytym całą błękitną geografią obłoków i płynących
kontynentów, oddychało się całą rozległą mapą niebios. Od tego obcowania z
powietrzem liście i pędy pokryły się delikatnymi włoskami, miękkim nalotem
puchu, szorstką szczeciną haczków, jak gdyby dla chwytania i zatrzymywania
przepływów tlenu. Ten nalot delikatny i białawy spokrewniał liście z atmosferą,
dawał im srebrzysty, szary połysk fal powietrznych, cienistych zadumań między